swiatloczuli | e-blogi.pl
swiatloczuli
Rola 2018-08-10

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/41/BibliaPauperum.jpg[z dnia 09.08.2019]


Kiedyś napisałem scenariusze kilku akademii układających się w jeden cykl. Były to proste, krótkie dialogowane scenki. Nic nadzwyczajnego i było mi trochę wstyd, a trochę też bałem się co powiedzą aktorzy, gdy dam im scenariusze. Szczególnie obawiałem się reakcji jednego z nich, nieco zamkniętego w sobie, mającego swoje zdanie, z którym długo trwało zanim zbudowałem zaufanie. Ku mojemu zaskoczeniu właśnie on okazał największy entuzjazm po przeczytaniu scenariusza. Ciągle go korygowałem i codziennie dawałem aktorom zapis sceny na kolejny dzień, by wieczorem mogli zrobić próbę i on za każdym razem mówił, że mu się podoba. Czasami następnego dnia po przemyśleniu tego jak poszła próba miałem drobne korekty i uwagi następnego dnia. Wtedy był tak przywiązany do pierwotnego scenariusza i zestresowany, że jak zacznie coś zmieniać to się pomyli, że nie uwzględniał moich uwag, ale dla mnie nie miało to już większego znaczenia, bo te korekty jedynie ulepszały scenę, ale nie zmieniały jej znaczenia. A gdy grał to czułem się jakby ktoś mnie ukochał. Nie wiem jak inaczej to określić. Po prostu widziałem jak to co zapisałem ożywało, jak aktorzy wcielali to w życie i to z takim zaangażowaniem i entuzjazmem, że czułem jakby ktoś mnie akceptował, przyjmował, cieszył się mną, jakbym był ważny i sensowny. A to, że aktorzy nie grali idealnie tak jakbym sobie to wyobraził, to już były detale. I wtedy pomyślałem, że Bóg musi się czuć co najmniej tak samo kochany, gdy my realizujemy scenariusz, pełnimy swoją rolę w Jego planie zbawienia, który dla nas przygotował. Jak mówią słowa dzisiejszego czytania „radosnego dawcę miłuje Bóg” i  wtedy też pomyślałem, że chyba dla Boga też dużo ważniejsze jest zaangażowanie i entuzjazm z realizacji powołania jakie nam dał, niż to czy wszystko robimy idealnie, czy nie popełniamy błędów. Dlatego pewnie tak wielu świętym mówił, żeby się nie zatrzymywać zbyt długo nad ich roztrząsaniem, że to może być nawet utajona miłość własna. Dla niego ważniejsze jest, żeby powstać z upadku i iść dalej dźwigając krzyż, który jest częścią każdego powołania. To chyba też jest dla mnie najtrudniejsze.


Jezu ufam Tobie 2018-08-07

Kiedy siostra Faustyna zobaczyła obraz namalowany przez Eugeniusza Kazimirowskiego rozpłakała się bo nie odzwierciedlał obrazu Jezusa jaki widziała w swej duszy. Każdy obraz jest skazany na takie niepowodzenie, dlatego tak często człowiek próbuje go podkoloryzować chcąc konkurować z tym, co stworzył i objawił nam Bóg. Bezskutecznie. Niemniej ten prosty obraz jest we współczesnym, zdominowanym przez media świecie, chyba najbardziej znanym obrazem.Nie ma zdjęcia ani kadru z filmu, który byłby bardziej rozpoznawalny. Kontrastowe kolory, ciemność i światło. Na poziomie wykonania nie ma chyba bardziej skutecznie wykorzystującego artystyczne środki oddziaływania symbolu. Esencja i istota. Wzór godny naśladowania. Jednak nie na tym obrazie Jezusowi zależy najbardziej. Mu chodzi przede wszystkim o obraz, który odbija się w mojej i Twojej duszy, reszta jest środkiem do tego celu. I właśnie taki Jego obraz chciałbym przede wszystkim naśladować.


źródło: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/6/64/Jezusa_Chrystusa_Jezu_Ufam_Tobbie_Eugeniusz_Kazimirowski_1934.jpg/430px-Jezusa_Chrystusa_Jezu_Ufam_Tobbie_Eugeniusz_Kazimirowski_1934.jpg [z dnia 07.08.2018]


Reżyser 2018-08-05

2018-08-05   09:55:23



Pierwszym reżyserem naszego życia jest Bóg. On czuwa nad scenariuszem tego świata i nic nie wydarza się bez Jego wiedzy, co nie znaczy jednak, że wydarza się tak jakby tego pragnął. W Jego narracji, czy "filmie", każdy ma prawo do improwizacji i to od samych Jego współtwórców zależy, czy skończy się on dobrze czy źle. Bóg ma jednak plan dla każdego z nas, najlepszy scenariusz na nasze życie, z wyznaczoną intencją, odpowiadający naszym talentom, zapisany w naszych sercach. Ode mnie i Ciebie zależy jednak to, czy zaufamy, że On wie lepiej, czy raczej będziemy odrzucać samych siebie, bo przecież bez Boga nie byłoby Mojego i Twojego istnienia. On jest ich źródłem. Możemy się go zaprzeć, ale wtedy zapieramy się samych siebie.


Jeśli jesteśmy światłoczuli, to nie znaczy, że jesteśmy światłością. Oby ta strona cała była w Jego światłości.


Obraz 2018-08-04

2018-08-04   12:02:15


Według mnie autorem pierwszej na świecie fotografii jest Jezus Chrystus. Jak wynika z badań na całunie turyńskim widnieją dwa obrazy, obraz odciśnięty i obraz ciała i ten drugi ma charakter kliszy fotograficznej. 


Według mnie ta pierwsza fotografia wyznacza cel i charakter każdej fotografii, a przez to i filmu. Jest ona i ma być świadectwem paschy, przejścia ze śmierci do życia. Chrystus nie ostatni raz pojawił się na fotografii.


Niedawno jego wizerunek pojawił się na kliszy, którą brat Elia naświetlił robiąc zdjęcie białej  ścianie w Kościele, wedle wskazań Jezusa. Na kliszy pojawił się obraz niczym namalowany pędzlem, ale oryginał udowadnia, że to zdjęcie.


Z kolei 22 lutego w 1931 roku objawił się siostrze Faustynie i powiedział, że chce by powstał obraz według wzoru, który objawił jej w duszy, bo tak naprawdę każdy obraz oraz film wyświetlamy sobie sami w naszym wnętrzu i od tego jakie jest nasze oko zależy czy cali będziemy w świetle czy w ciemności. Ten blog jest dla tych, którzy są światłoczuli.źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ca%C5%82un_Tury%C5%84ski [zdnia 04.08.2018]


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]